piątek, 22 kwietnia 2016

I am the storm and I am the wonder


I don't know what more to ask for
I was given just one wish

It's about you and the sun
A morning run
The story of my maker
What I have and what I ache for.

środa, 20 kwietnia 2016

what else is there?



Przez tą jebaną alergię znowu wyglądam jak ofiara oparzeń 2 stopnia, pieką mnie oczy (ale w sumie juz nie wiem czy to bardziej uczulenie czy łzy które znowu napływają mi do oczu w hektolitrach) ale serio mam nadzieję że ten dzień lepiej się skończy niż się zaczął.


Generalnie najbliższy czas będę musiała sobie trochę pomontować, bo bez tego nie ruszę za ch.

czwartek, 14 kwietnia 2016

Spokój w głowach



Yanek w pasiaku, Strachy w Eskulapie.
Belka grubas
M ♥


Te fotki miałam dodać już dawno, ostatnio czas ucieka mi przez palce jak szalony.
Mam szczerą nadzieję że uda mi się tu bywać częściej, bo dzieje się tyle że boję się że w ferworze codziennej walki to wszystko mi gdzieś ucieknie.

Chyba nawet nie pamiętam na czym stanęła ta moja opowieść o sobie.

Dzisiejszy środowy wieczór jest jednym z naprawdę miłych jak na środek tygodnia. I już nawet nie chodzi o to, że jutro wolne, że wiosna, że się wyspałam i mogę spędzić czas jak tylko mam ochotę. W końcu nie czuję stresu, presji, nie mam do siebie wyrzutów sumienia że próbuję się cały czas oszukiwać.
Spaliłam za sobą ten most, i mimo że bałam się jak cholera już teraz wiem że niepotrzebnie.
Zdałam sobie sprawę jak bardzo niszczy mnie robienie rzeczy wbrew sobie, jak zagubiona jestem/byłam w swoim planie na życie,pracę, studiowanie. Jak do tej pory bardzo się mijałam z tym co może powinno być oczywiste i jasne dla mnie już dawno temu.

Świadomość faktu że sama siebie wysłałam do tego kąta, że znowu ukarałam się za nic, że pozwoliłam się stłamsić-dawno nie byłam tak trzeźwa :)

a teraz idę czytać.


wtorek, 23 lutego 2016





Ostatnie wolne dni trochę przechlałam, trochę muzykowałam, trochę olałam treningi bo zrobiłam tylko dwa-ale ból w kolanie i biodrze był zbyt niepokojący. 
W zasadzie właśnie zaczął się drugi semestr moich studiów, fajnie że w końcu nauczę się czegoś w praktyce. Pierwsze szkolenie z eksfoliacji-done.
Dzisiaj biofizyka, to taki strzał w plecy trochę, ale na szczęście to ciągle PWSZ, więc jakoś zacisnę ząbki i to przepękam. 
Jutro znowu zabiegany dzień, potem zajebany caaaaaaały czwartek, piątek do późna, sobota pewnie też. Ale przynajmniej nie mam czasu na doły.
A teraz czas na leki bo nie mogę być chora.




środa, 17 lutego 2016

down i debil
klopsik i bigos

Historia o tym jak jedna rozmowa zmienia wszystko.




I wierzcie mi
 nigdy
 nikogo
 tak jak jego


niedziela, 14 lutego 2016

jak nie chujem to ogórem


Z jednej strony, myślę sobie-Zuza kurwa, ogarnij dupę, wszystko jest w porządku
robisz studia
napierdalasz te kilometry na bieżni
najcudowniejszy facet na świecie jest twój

a i tak coś boli, tak że ściska Ci żołądek na samą myśl.
jakby nie mogło być w mojej głowie po prostu dobrze.

chcę się już przestać bać.


***

Wiedźmin 3 
+wódka
=

A, jeśli chodzi o Deadpool !
Mocne 2/10
:D

poniedziałek, 18 stycznia 2016

' w mój strach, kochanie popatrz'


Cały dzień robię wszystko żeby się nie uczyć. Kręciłam już pojkami, grałam na gitarze nowe kawałki, zrobiłam trening, zajebistą kolację, załatwiłam w końcu te fartuchy, zadzwoniłam do babci, i nie wiem co jeszcze wymyślić, więc wylądowałam tu. 

Generalnie to chyba zbyt często zdarza mi się zapominać kilka kwestii. Jedna z nich jest taka że sama dla siebie powinnam być najlepszym przyjacielem, i przestać zadręczać się tym wszystkim na co nie mam wpływu.
Przestać robić rzeczy na które tak naprawdę nie mam najmniejszej ochoty.
Zacząć traktować siebie lepiej.
Być dumnym z tego jakim człowiekiem jestem.

Nie wiem czemu i kiedy wyleciało mi to z głowy.


niedziela, 17 stycznia 2016

I'm into you



















allah czasem akbar ;p





Rio de Świebodzin xd

Notka w zasadzie ma tygodniowy poślizg, ale nie mogło tych zdjęć tutaj zabraknąć.
Wyjazd do Karpacza był dla mnie niesamowitą przygodą, doświadczeniem a przede wszystkim mega pozytywnym zaskoczeniem.

Nigdy nie miałam okazji pojechać w góry, jakoś nigdy o tym nie marzyłam, wydawało mi sie że jestem typowym plażowiczem i że najlepiej wychodzi mi kładzenie się plackiem na ręczniku z piwem w ręku.
Wyjeżdżałam z Piły totalnie nieświadoma tego co mnie czeka, co kiełkowało lekkim stresem, ale co tam.
Ja nie dam rady?
Chyba nawet lepiej że nie wiedziałam czego się spodziewać, bo jak już dojechaliśmy na miejsce, i dopiero tam do mnie dotarło że mam iść dwie godziny, pod górę i z 12 kg plecakiem żeby się dostać do schroniska, to ogarnęłam w jakim położeniu się znajduję.

<tu wklej dźwięk tłuczonego szkła>

Po pierwszym zakręcie byłam pewna, że umrę, że zasłabnę tam gdzieś, zasypie mnie śniegiem, zamarznę, to będzie mój ostatni dzień życia, i nikt nie znajdzie mojego ciała aż nie przyjdzie wiosna i ten cały biały badziew nie roztopi się i nie wsiąknie w ziemię.

Ale nie byłam sama więc opcja samotnej śmierci nie wchodziła w grę. Już nie miałam wyjścia. Tempo było zabójczo żółwie, nogi prawie weszły mi w dupę po same pachy, pod koniec wyczuwałam każdy mięsień na swoich plecach, a twarz to chyba zrobiła mi się purpurowa, ale kij z tym- satysfakcja z dotarcia na miejsce była niesamowita.

I tu miało miejsce pierwsze jebudu, bo spojrzałam na ten Karpacz z wysokości, rozejrzałam się w około i widok naprawdę zaparł mi dech w piersiach (mimo że wyglądałam juz wtedy na stan przedzawałowy).

Potem oddalismy się regeneracji na dzień następny.

I tutaj dochodzimy do kolejnego jebudu w mojej głowie-wschód słońca po wyjściu ze schroniska następnego dnia rano.
No tego widoku to nie zapomnę nigdy, te zdjęcia nie oddają nawet w 5% tego jak tam było naprawdę.
CUDO.

To było tak piękne, że prawie zapomniałam że boli mnie biodro, i naderwałam sobie ścięgno w kolanie. Prawie, bo jeszcze trzeba było wejść na Śnieżkę.

#kondycjastarejbabci

Pot, ból i łzy, zadyszka jakjapierdole, ale zdobyłam ten szczyt, zaparłam się nogami i rękami i DAŁAM RADĘ. Poszliśmy zwycięsko na herbatę do Czech, nie pamiętam żeby tak bardzo smakowała mi herbata z miodem jak w tamtym momencie. #jebudu3

Zejście to juz była totalnie inna bajka, tu trzeba sie było tylko nie poślizgnąć, nie upaść na plecy, nie wybić sobie zębów, oka, nie złamać nogi w dwóch miejscach.
Było blisko, ale zeszliśmy w całości (:


Tak naprawdę to zakochałam się w tym miejscu, w tych widokach i atmosferze która tam panuje.
Nawet nie wiem jak to można opisać, to jest coś tak niesamowitego, i wspaniałego że aż mi jest w to uwierzyć ciężko. Szok i grom z jasnego nieba.
Góry są przepiękne.





I nie byłoby to wszystko możliwe, gdyby nie Ty.
Dziękuję ♥

sobota, 2 stycznia 2016

Cause I'm missing more than just your body.



Zamulałam cały dzień odbijając się tak naprawdę od ściany do ściany, w głowie miałam jakiś totalny bląd systemu średnio co 15 min, fakap za fakapem. Prawie zostałam zabita śmiechem.
Obiecałam sobie że dzisiaj w końcu się wyśpię, i juz wiem że wcale nie będzie tak łatwo prosto i różowo, i nawet mi kakao nie pomogło.
Wybił drugi dzień stycznia. Poziom endorfin wzrósł w takim tempie jakby został wystrzelony z procy. 
Jeszcze tylko trochę ponad 38h i będę w drodze powrotnej do Piły, i mimo że znowu pewnie się nie wyśpię, bo wyląduję w środku nocy a w Poznaniu przywita mnie cudownie urocze -10 stopni mrozu, to z niecierpliwości aż nie mogę usiedzieć.

Jestem tak zakochana, stęskniona za Tobą, za Twoim śmiechem, zapachem, spojrzeniem, ciepłem ciała którym opatulasz mnie kiedy robimy razem popoludniową kawę, za kazdym spontanicznym buziakiem który mi dajesz.
Chce Ciebie mieć obok siebie i nigdy więcej nie musieć się rozstawać.
Pragnę być jedyną, najpiękniejszą,
najlepszą
Twoją.


Kocham Cię w każdej sekundzie mojego życia,
z każdą sekundą coraz mocniej.