niedziela, 11 października 2015

be stronger.



Niedziela dzień cwela, dużo odpoczywanka, leżenia w łóżku pod kołdrą i grzania nóżek przed następnym tygodniem w PWSZ, gdzie generalnie jest super i bardzo mi się podoba ale pizga złem :D

W obliczu ostatnich wydarzeń doszliśmy do wniosku razem z panem D. że chyba jednak nie zostaniemy małżeństwem, bo niestety ja nie mogę zdzierżyć jak ktoś mnie okłamuje, a on że potrafię się kurwesko mocno wściekać za to, no ale trudno się mówi. Lepiej już nie będzie, oboje mamy siebie dosyć.

Ja-ponieważ zyskałam nieco czasu dla siebie postanowiłam po raz milionowy spróbować z odchudzaniem, ale tym razem (co ważne) podejść do tego z głową..

Buziak, taki duzy żeby wam starczyło na cały kolejny tydzień :*



sobota, 3 października 2015

Żyję w kraju






Witam serdecznie w to piękne jesienne sobotnie popołudnie :)

Jestem już po dwóch dniach zajęć na uczelni, i mówiąc szczerze- naprawdę nie będzie tak źle jak mi się wydawało że być może. Samo to że byłam na biolchemie daje mi niesamowitą przewagę, bo wiele rzeczy po prostu jest kwestią przypomnienia. Ktoś kto skończył przygodę z biologią trzy lata temu ma w tym momencie naprawdę przegwizdane.

Strachy Na Lachy (w zasadzie Pidżama Porno też) dały wczoraj super koncert w szkolnej auli, fajnie było móc ich znowu posłuchać. W ogóle to mój chyba 5 albo 6 koncert Strachów a 3 Pidżamy ;p
No i najebałam się wczoraj, ogólnie bardzo piękny to był wieczór, w PT i nawet chwilę na barce (btw. fajnie tam po remoncie ;p)

A tu macie fragment koncertu :)


Miłej reszty weekendu :)

środa, 30 września 2015

No i dzień ten nie mógł być lepszy- teoria zaliczona :) A poszłam w sumie na totalnym wyjebaniu, i nie do końca mogłam się skupić mimo uderzenia adrenaliny. Ale ważne że juz tylko praktyka mi została :) No i muszę znaleźć jakiś termin, tylko że jutro zaczynam studia więc robi się trochę ciaśniej ;)
KOSMETOLOGIA moi mili, trochę odbiega od moich początkowych planów, ale też jest w sumie to jakoś związane z moimi zainteresowaniami, więc czuję że będzie dobrze ;)

idę spać ;p

niedziela, 27 września 2015

Can't stop.

To się dzieje średnio raz na pół roku. Moment w którym chciałabym cholernie to wszystko skończyć. Bo to sensu ma coraz mniej o ile ma jeszcze w ogóle. Przecież to widać gołym okiem-nie zmienisz się nigdy i nie będzie inaczej. Nie potrafisz żyć. A ja potrzebuję obok siebie kogoś kto umie. Kto pomoże też czasem mnie, a nie osobę którą przerastają najprostsze sprawy... To jest bardzo przykre patrzeć jak się staczasz, i nie móc zrobić z tym zupełnie nic. Niestety nie mam żadnej nadprzyrodzonej mocy, a będąc zwykłym człowieczkiem jestem bezradna.
Ja wiem że to się w końcu musi urwać, mam nadzieję że będzie mało dramatycznie, ale to nie ma racji bytu. Wymarzyłam sobie zupełnie inną przyszłość, nie w tym mieście i nie z tymi ludźmi.


ps. mam nadzieję że było warto.

★★★






Jest nowy plan na studiowanie, totalnie inny niż dotychczas, ale w obliczu rzeczy na które nie mam wpływu i zmian trzeba się było dostosować. Podsumowując ten etap: jebać uam i pedagogikę. Dziękuję za uwagę.

Dzisiaj jest niedziela, czas odpoczynku, więc pomalowałam paznokcie na brązowo, i chwilowo czekam na obiadek (grzyyybki♥). W planie kawusia z Pulpecikiem, Pulpecik ma jutro urodziny więc muszę jeszcze zapakować mój prezencik.

Wczoraj byłam w Poznaniu, spędziłam naprawdę super dzień na wykładach prelegentów firmy FM Group, bawiliśmy się świetnie z mamą i bratem-zrobiliśmy sobie nawet piknik w parku Kasprowicza. Mamy kilka śmiesznych zdjęć z fotomachiny, no i troche fajnych przemyśleń.

No i pierwszy raz spróbowałam sushi, ale to chyba nie są moje smaki :(
buziaaaaaaaaaaaaaaak :*

wtorek, 22 września 2015

Darłówko 2015 :)











Trochę się zbierałam do tej notki, nie wiem skąd u mnie ten opór- cały mój wyjazd zbierałam zdjęcia, przemyślenia tylko po to żeby znowu dać sobie upust na blogspocie :)

Na początku trochę o moim wyjeździe-w sumie bardzo gładko mi poszło, myślałam ze z dala od domu, bez przyjaciół będzie mi bardzo bardzo źle. Nie była to przyjemna rozłąka, ale z drugiej strony byłam zajęta pracą, więc i tak nie miałabym zbyt wiele czasu dla nikogo. Spotkałam się z Patrycją na browara (Pati jest z Piły a nigdy będąc w Pile sobie tak nie pogadałyśmy jak w Darłówku), przyjechał do mnie Dawid z Kinią, no i jeszcze rodzice z bratem, więc muszę przyznać że mało miałam czasu żeby tęsknić :D
Praca jak praca-wystarczyło się przyzwyczaić, chociaż muszę przyznać że brak męskiego pierwiastka w takim gronie kobiet jest straszną wadą, bo od emocji aż kipiało czasem a nie potrzebnie. Niespecjalnie też pałali do mnie sympatią, coś się zmieniło na 1,5 tygodnia przed moim powrotem do Piły, a ostatniego dnia mojej pracy, kierowniczka która mnie jebała najbardziej z drżącą żuchwą żegnała mnie i płakała. No i dostałam zaproszenie na następny cały sezon. I muszę się nad tym poważnie zastanowić, bo jednak hajs się zgadza.

Pozdrawiam serdecznie ZOD UAM w Pile który mi nie otworzył kierunku. Trzeba było tą rekrutacje wydłużyć do października. :) Serio, jestem wściekła- cały mój misterny plan w pizdu. I cały rok z życia też w pizdu. Więc witam pedagogikę z doradztwem zawodowym i pozdrawiam. Środkowym palcem. Kurwa.

Mam już termin egzaminu, na razie teoria, ale i tak macie trzymać kciuki :) Więc plan na resztę dnia jest taki żeby iść na siłownię, a potem zatonąć w krzyżówkach :p


(czekam na moje czarne conversy, jupi ! ♥)




niedziela, 9 sierpnia 2015

summer








Po tygodniu codziennych najebek, w końcu spędzam wieczór w domu. Wstawiłam pralkę, teraz czekam żeby wywiesić ciuchy na suszarkę. Jutro z rana kierunek DARŁOWO,  żegnaj Piło na najbliższy miesiąc. Ekscytacji brak.
Byliśmy w nowej meksykańskiej restauracji w naszym mieście. Mnie osobiście smakowało bardzo, Dawidowi trochę mniej ale na pewno jeszcze tam wrócimy. Strasznie żałuję że koncert Ogień w Szopie się nie odbył, ale niestety warunki atmosferyczne pokrzyżowały plany.
Krajenka rozjebała mi mózg, nigdy w życiu nie byłam na takiej zajebistej domówce. Pięknie dziękuję chłopcy :)


Nienawidzę nie mieć pomalowanych paznokci.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Woodstock 2015 :)


:P
to są prawdziwi albańczycy a nie jacyś tam porąbańcy 

woodstockowe śniadanko ;)
jagodowe lucky strike z sis.

Krisznowe papu zawsze cudnie zapycha kichę :D





-"JAK SIĘ BAWICIE?" - "chyba jak się smażycie?" XD

Kolejny Przystanek Woodstock przeszedł już do historii, to był mój trzeci raz w Kostrzynie nad Odrą na tym festiwalu. I niestety nie było już takiej magii jak wcześniej, nie wiem czy to do końca kwestia pogody, czy tego że przesadziłam z piciem browarów, ale odczuwam jakiś mały niedosyt i jednocześnie jestem zajebiście wymęczona. Przecież rok temu też było w chuj kurzu, brudu i gówna, ale jakoś tak teraz odczułam wszystkie te mankamenty dwa razy bardziej. A z drugiej strony, gdybym miała cofnąć czas i tak na pewno bym pojechała-i mimo wszystko chciałabym móc tam zawsze wracać. Uczestnictwo w takim zajebistym festiwalu powoduje, że odzyskuję wiarę w ludzkość-chociaż na moment. To ile ludzi jest zaangażowanych w tą imprezę, ile aktorów, youtuberów, zespołów, firm, całej fundacji WOŚP jest dla mnie czymś niebywałym. Jestem dumna z tego, bo jako Polacy rzadko kiedy potrafimy się zgrać w jedynym celu. I to nie dotyczy tylko Festiwalu Woodstock, ale fajnie jest sobie w takim momencie o tym przypomnieć i być tego częścią. Bardzo głęboko zastanawiam się czy w przyszłym roku nie spróbować pojechać tam jako pokojowy patrol.
Miałam okazję być na kilku koncertach, fajnie było usłyszeć Comę na żywo- chociaż nie wytrzymałam do końca bo było mi za zimno, i nie słyszałam zbyt dobrze moich ulubionych kawałków, bo byłam już w drodze do namiotu. Byłam na Qulturce- no i niestety tutaj nie powiem za dużo, bo akurat mi nie wolno, ale z pozytywnych rzeczy-bas i perkusja jest w pytę ! :d
Frontside było dla mnie niesamowitym zaskoczeniem jeśli chodzi o brzmienie, są naprawdę super- na scenie był taki ogień, że rozwalało czachę. Naprawdę mózg rozjebany-w zajebiście pozytywnym sensie.
A Sexbombę przespałam.
Cieszę się ogromnie że miałam bardzo udaną i zgraną ekipę, szkoda że nie wróciliśmy w jednym kawałku- mimo wszystko dziękuję za te hektolitry piwa, miliony fajek, rozmów, żartów i uśmiechów. Dziękuję za to że mogliśmy wesprzeć się w tym zajebiście trudnym powrocie do domu, i śmiać się ze wszystkiego. Mam całe spalone plecy, dekolt i twarz-boli mnie ubranie na siebie czegokolwiek, nie mogę się przyzwyczaić do spania na łóżku, ale jest super. Wróciłam i żyję. :)


środa, 22 lipca 2015

All we need is someone to lean on


Wakacje mijają mi w zastraszającym tempie. Żałuję że zaraz po maturze nie zajęłam się szukaniem pracy, ale byłam chyba po prostu zbyt zmęczona. Teraz cały czas zastanawiam się czy może jednak nie wyjechać na rok za granicę i odłożyć jakieś pieniądze, wrócić i przeprowadzić się do Poznania.. nie wiem, nie kumam. Znowu straciłam wenę do wszystkiego.

A, i dzisiaj znowu usuwanie zębów, ożeszkurwajapierdole.


niedziela, 5 lipca 2015

Blow a kiss, fire a gun




W końcu lato w pełni, nareszcie jest cudownie ciepło, słońce świeci. Naprawdę uwielbiam tą porę w roku.
Mam za sobą w końcu remont, uczyłam sie juz dzisiaj sporo na teorie na prawko, lecę powoli z tematem do przodu. Jutro idę na rozmowę w sprawie pracy, jeśli ją dostanę to naprawdę kończę ze stresem ;)

A resztę jebać.