poniedziałek, 17 marca 2014

hyc.

Przeniosłam numer, starego nie trzymajcie, nie ma potrzeby.

Brunona czeka zabieg, ale przynajmniej w końcu można udzielić pomocy. Tylko na prawdę to musiało trwać tak długo skoro odpowiedź była nadzwyczaj błacha? Stówa w portfelu tak zajebiście zabija Twoje wyrzuty sumienia? Dziecku musisz kupić piątą parę najek bo wstyd się pokazać kolegom?
Trzeba nie mieć uczuć.


czwartek, 13 marca 2014

Nim zgaśnie słońce, tęsknić za Tobą będę znów..

Nie wiem ile dzisiaj przeszłam kilometrów, nogi mam spuchnięte jak dwie parówy, o dziwo jeszcze nie pomyślałam żeby się jebnąć spać. Jest mi smutno, bo nie mogę Cię zatrzymać tu dłużej, ten tydzień zleciał tak cholernie szybko. Czuję że nie powiedziałam Ci wszystkiego, żałuję że nie zostałyśmy sam na sam, tak samo jak ostatnim razem, ale trudno, uśmiecham się do Ciebie cały czas. Gdyby nie Ty to już dawno by mnie tu nie było.

Wyczuwam ból gardła, już nie wiem jak się ubrać żeby jakoś przetrwać ten przejściowy okres pomiędzy zimą a wiosną.. Nie mogę być chora, nie ja i na pewno nie w tym życiu.

Jestem szczęśliwym posiadaczem granatowego kalendarza, czas to wszystko uporządkować.


niedziela, 2 marca 2014

:)

Mam najbardziej napięty plan niż kiedykolwiek, ale jest mi z tym zajebiście dobrze.
Szczęściem jest dla mnie że w końcu zaczęło się wszystko klarować, że uda mi się połączyć to wszystko, i uda mi się osiągnąć to wszystko o czym w tym momencie marzę. Od teraz nie przestanie mi brakować wiary, ze dam radę.

Mogę was tym zarazić jeśli tylko chcecie (;

sobota, 22 lutego 2014

nadchodzi taki moment, jest taka chwila.

Dzisiaj nie potrafię przestać płakać i w sumie chyba nawet nie mam do siebie żalu. Wkurza mnie prze okrutnie że po całym tygodniu ciężkiego zapierdolu mamy dla siebie tylko dwie godziny, bo to niesprawiedliwe. A jak chuj życiowe ! Rozpierdala mnie wewnętrznie myśl że 'lepiej już było' i wszystko co się zmienia i ma się zmienić idzie w chujowym kierunku. Tak jakbym w swoim życiu przeszła już punkt kulminacyjny i czekała na koniec.
Wracając wieczornym spacerem po mieście, które o tej porze roku zasypia strasznie szybko, zastanawiałam się jak można się oszukać i jakoś się pogodzić że nic nie będzie takie jak dawniej. Nabawiłam się tylko pulsującego bólu głowy, chyba mnie przewiało i ogólnie boli mnie nos od przecierania go chusteczką.
Jestem mazgajem, zawsze byłam, nigdy nie kryłam się z tym specjalnie jakoś, bo ja wolę szczerą prawdę niż maski i udawanie kogoś kim się nie jest. Boję się cholernie tego że zostanę sama, że wyjedziesz, że o mnie zapomnisz. Ja nie mam tysiąca przyjaciół, mam tylko kilka najbliższych mi osób z którymi udało mi się zbudować relację, bo ze mną nie łatwo. I niech chuj by to spalił dzisiaj się po prostu boję.

Dzisiejszy wieczór chyba spędzę z tanim winem, tłustym żarciem, zamknięta w twierdzy zwanej moim pokojem słuchając smutnej muzyki i zalewając litrami łez. Przez rzeczy na które nie mam wpływu. Brawo Zuza.